Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 15 2012

antystoik
20:29

Studium Księżnej, która nie istniała: VII - Łuk tryumfalny

Księżna, która nie istniała,
spięła brwi i wdusiła ostrogi
w boki konia, który rozkołysał
jej sny, marzenia i troski w rytm werbla.

Szalejąc w słońcu rozwianą grzywą
i sztandarami, przekracza linię łuku,
cienia między tryumfem a klęską.

W oblepiających ciało inkrustacjach
tu i ówdzie włos złoty, który opadł
odsłaniając niedomyty makijaż -
smugę karminu na płaszczyźnie szyi,
schowaną pod parawanem trefionych loków.

Uśmiech delikatny, w wietrze dyskretny,
niezatarty zmęczeniem ud, omdlewaniem ramion,
pęknięciem estetyki zszarganej raną i bandażem.

Witające ją kwiaty, sypane lawiną przez lud,
osiadając w uprzęży i na splamionych palcach
wchłaniają zwycięstwo i śmierć,
                                  barwiąc się brunatnie
                                  rozlanym w rozkazach atramentem,
                                  odcieniem czerni niepodobnym 
                                  do sprowadzanego z Indii tuszu na ociężałych powiekach.

May 11 2012

antystoik
15:16

Studium Księżnej, która nie istniała: II - Portret

Księżna, która nie istniała
drżąc z zimna szkarłaci się pod pędzlem
lubieżnie anektującym jej żar.

Rozsypana złotem w jedwabnej pościeli,
rozpięta między linią a kształtem
gryzie paznokieć, wygina się niespokojnie,
niepewna piękna, prostoty i portretu.

Jej okrycie - szafir majestatu - majestat sukni -
faluje, bezdźwięcznie osnuwając krzywizny,
sypiąc nimi na prześcieradło. Pukle
wydłużają się.
                 Światło rozlane łamie komnatę
                 z miękkim sykiem promienia, który strzelił
                                  z oczu Księżnej, gdy spłynęła z puchów 
                                  podziwiać nowe odbicie, polerowane akwarelą.

May 04 2012

antystoik
19:38

Wątpliwość wieczorna

Rwącym tenorem odezwał się grzmot
i wyszeptał
                 Nie bój się
A ja się przestraszyłem

Srebrzeszącym basem krzyknęła błyskawica
                 Ochłódź krew i zrozum
A ja nie zrozumiałem
i zapadłem się w nerwy

Gruchnęła gleba słodkim altem
                Nie przejmuj się
A ja się przejąłem

I tak stanąłem
w pół drogi
między ciążeniem
a paradoksem chmur


- 04.05.2012

April 22 2012

antystoik
21:30

Kołysanka dla rówieśnika

Śpij słodko

Niech cię koszmary
nie drapią po plecach
ich czas przeminął
to nie miejsce na nie

Niech nie wracają
z dalekich wypraw
wampiry strzygi
dawnych lat przeklętych
gdy po ziemi chodzili sturęcy
a kruki dziobami kolibrów
spijały z oczu radość

Niech cię łodygi
nie plączą w namysły
niech tkwią dalej w ziemi
na której wyrosłeś

Niech cię nie smaga
bezsilna struna
jałowych rozmyślań
o końcu świata

Niech omija cię wiatr
niosący grzechy
i nie pamiętaj
kłamstw dzisiejszych
oszustw dzisiejszych
dnia dzisiejszego

Świt nie jest żadnym wyzwaniem
jeśli sen był długi bez pamięci
więc bez względu na wszystko

śpij słodko


- 22.04.2012

April 20 2012

antystoik
10:29

Wielka mapa Imperium

Na wielkiej mapie Imperium
ratusze, drogi, pałace.
Pergaminem płyną rzeki,
akwedukty szemrzą cicho,
kościoły rosną wieżami.

Na wielkiej mapie Imperium
smugi, radości, zabawy.
Szerokie pola pszenicy.
Lasy słynne ze zwierzyny,
dwory biegłe w etykiecie.

Na wielkiej mapie Imperium
chorągwie, pułki, fortece.
Pośród rozlewisk okopy,
trakty starte podeszwami,
ucieczki z mrowisk zaspanych.

Na wielkiej mapie Imperium
plamy, rozdarcia, pęknięcia.
Na marginesie ślad trepów,
rzeki przecięte frontami,
stolica w huraganie krech.

Na wielkiej mapie Imperium
bunty, powstania, potyczki.
Kleksy wskazane szperaczem,
mosty osnute blokadą.
Złapane w sieć rzek i torów
szeregi zczerniałych fabryk.

Na wielkiej mapie Imperium
obozy, więzienia, kaźnie.
Stolicy nie widać spod druku,
notatki zakryły porty.
Przez środek planszy długa grań,
ostro skreślona obcą dłonią.

Na wielkiej mapie Imperium
gorycz, ruiny, porażka.
Twardym ołówkiem wyryte
nowe nazwy miejscowości.
Równiny zaorane drutem.

Na wielkiej mapie Imperium
ratusze, drogi, pałace.

- 20.04.2012

April 19 2012

antystoik
20:11

Szuler

Ja panie kierowniku
uprawiam hazard tętniczy
przegrać nic a zdobyć wszystko
więc ściągam sztony i rzucam na blat

każde słońca lśnienie
może grę skończyć
każdy księżyca spadek
może zacząć

zawsze
mogą nieba błysnąć świstem
i horyzont zapłonąć może

krótkim poślizgiem mogą mignąć
wszystkie kochanki brane
i każda postawiona stawka

niejedną mam jeszcze damę
królów co prawda zabrakło
ale cała fura jokerów błaznuje w rękawie

więc grajcie państwo grajcie
razem ze mną rzucajcie sztony
ja jestem przegrany i nie mam nic
ale wygrać jeszcze mogę
jeśli karta się nagle zapali

stawiajcie uważnie swoje majątki
uważajcie na żony ukochane
kątem oka łówcie rewolwer na stole
zanim się kurek odciągnie mimowolnie

- 19.04.2012
antystoik
20:10

Przestroga

Na oddziały intensywnej terapii
padają bataliony rzucone
przez drzewa latarnie
przelatujące ptaki

owijają leżących wyszczerzeni żołnierze
o zbawieniu klekoczą i do snu tulą

My śpimy spokojnie
żadne inwersje światła
nie pieszczą nas

Czasem z kapitalików liter
omiatają brzegi stron

Nielicznych tylko szczęśliwców
muskają przelotem delikatnie
O brzasku już nie znasz troski

A jeśli - może - zdarza się -
horyzont nocny zapłonie słońcami

co wtedy
co zrobimy
co zrobimy?

- 16.04.2012





antystoik
20:08

Rewolucja

Ludziom dobrej woli

I

Czegóż mam się bać ja dzierżący sztachetę i cep
Milion mam braci jak milion słońc
I mam radość Nieokiełznaną radość Radość krwi

Czegóż mam się bać Pięknoduchów może
Tych pogasłych świec w rubinowych kandelabrach
bezbronnych srebrnych nitek przy płaszczu gronostajowym
ozdóbek dworu na koniach W garniturach
Czy może aureoli korony co potoczyły się pod łóżko
zwiastując świt zmierzchu Czas kolektywizacji świętości

II

(Gaśnie światło. Scena zapada się i odwraca.
Wlewa się na nią strumień lawy, spadają bomby.
Aktorzy giną. Widownia rozbiega się,
w panice tratując kobiety i dzieci.
Z teatru zostaje kupa śmierdzących gruzów,
strasząca wyszczerzonymi miednicami
poległych w przedstawieniu.
Na obnażonych żyłach prętów zbrojeniowych
powiewają smętnie osmalone wstążki pojęć.)


III

Boję się braci moich
Synów moich nagwałconych

Z arsenałów wywiedli broń masowego rażenia
gilotyny obozy głód kastety przeciw mojej sztachecie

Wywiedli dialektykę żeber i haka kalejdoskop spustoszonych znaczeń
Jest ich milion jak milion wron i mają wszystko 
Aspekt istnienia mojego Aspekt strachu mojego Aspekt mojego oporu


- 13.04.2012

April 07 2012

antystoik
15:43

Wielka noc

Odoakra
Bartłomieja
6 listopada
1 września

wiele ich było
wielkich nocy

po tej jednej
kalekiej bez daty
zapętlonej
coś zostało

jak każda oparta na rzezi
tylko po niej
coś zostało

cisza rozwleczona ze słowa
rozbrzmiałego po niczym

chmura dzwon
pieśń kropla

oto
alchemia

- 07.04.2012
antystoik
12:53

Złoty dym

Kiedy idiocie dymi czaszka,
oznacza to, że myśli.
Mózg bije mu z uszu.

Ten dym, złoty jak słońce,
jest wyjątkowo uciążliwy. Tak długo,
aż idiota wymyśli, żeby go sprzedać.

Zabójczy gaz bojowy:
chlorek głupoty
synteza myśli i tkanek
osiąga wysoką cenę
na rynkach międzynarodowych.

- 07.04.2012

April 04 2012

antystoik
21:38

Tadeusz Różewicz - Odpowiedź

Czego żąda ode mnie
poezja
Czy wyrzeczenia
odosobnienia i melancholii
Abym szedł przez tłum
jak przez powietrze

Jeżeli poezja żąda
melancholii i odosobnienia
wyrzeczenia
i rozpaczy
odrzuć ją
Czy miłość do żony
miłość do dziecka
któremu kupuję
małe ubranko
troska o matkę
czy te ludzkie uczucia
zabijają poezję

Stwórz nową
która buduje
z uczuć powszechnych
słów prostych
Niech odejmie od człowieka
wszystko zwierzęce i boskie

Czy muszę uciec
z domu w nocy
kiedy jest burza
i umierać
na małej stacji kolejowej gdzie
kolejarz dudniącym głosem
woła miasta nieznane

Patrzę na dymy które unoszą się
pionowo nad płaskimi dachami
mojego miasta

Widzę pręgowane ogniem
boki hałd
widzę czarne dni robocze
które zbiegają się w czyste
kryształy planów

w oświetlonych domach: Ludzie
których kocham
którym rozdałem oczy usta i ręce
i odbieram

Bo każdy z nas chce dotknąć
pomocnej ręki drugiego człowieka
i płacze w nocy.

March 29 2012

antystoik
17:04

Troja musi upaść

(1)

Troja musi upaść

do każdego kamienia przymocowany jest
(oprócz zwłok) kawałek wersu

heksametr grzmi spadając z murów
tworzy źródło Styksu rzeki porządku

(∞)



Anno domini
plus minus trzy tysiące później

udoskonalono sztukę fortyfikacji
cegły spadają z wysokości chmur każda ciągnie odłamek burzy
czarny bruk ślepy deszcz ornament z piór
Styks wezbrany jak nigdy niebo zrównane z ziemią

Bastylia padła
tak nisko

- 26.03.2012

March 20 2012

antystoik
20:35

Eksperyment

1

światło -
pryzmat -
barwy -
misterna sieć luster -
barwy -
pryzmat -
światło -

w pudełku z pleksiglasu
maszyna do rozumienia rzeczywistości
konstrukcja z dwóch lornetek
i mojej rozbitej twarzy

2

wyniki doświadczenia są jasne
więc gdzie jesteś Hektorze
Aureliuszu no gdzie
rudy sztandarze Joanno?

- 20.03.2012

March 07 2012

antystoik
21:56

Erotyk

czas pęknięty - chwila
złamana na pół

na podściółce
skłębionych w nocy piór
miedziana burza strun
brzęczących harfie takty
opadłych
na śnieżnobiały płatek
wielkości mojej dłoni
chłodzący wargi
którymi - oddechem -
zdobię wiersz
o tym co oddech
szepcze
oddaje
wchłania
przylegając
jedwabiście
do ust
snu

- 07.03.2012
antystoik
21:53

Do P.M

Moja droga jesteśmy pomiędzy

jesteśmy nie ostatecznym lecz ostatnim
pokoleniem krzewicieli obłędu
Wszystko co kiedyś stworzymy
będzie rozedrganą symfonią na tysiąc klarnetów

A wokół nas różane ogrody
skoczne fletnie i szczęśliwość
wpychana do gardeł z pięknym
och bardzo pięknym uśmiechem
oraz ambasadorowie proszący
do krainy wiecznego ślinienia

Jesteśmy sami więc nie dziw się
że nie tniemy złotych nici

że kołaczemy się po kątach
swoich wzajemnych kontrjaźni
gdzie jedyną własną rzeczą
jest umiłowanie haftów
widelców i soczystej zieleni
a wszystko inne bladoszorstkie

gdy zacisnąć pięść na róży - boli
Tak chwyta się piękno - pełną dłonią
W innych chwytaniach - nie ma celu

Moja Droga
młodsi jesteśmy
niż możemy przypuszczać
i wiele portretów już nam malują

w różnych pozach występujemy
spleceni w uścisku
rozdzieleni rówiną stołu
przepastnym oceanem albo mirażem
zamknięci w przeciwległych lustrach
ale razem

Jesteśmy sami - pomiędzy - młodsi
więc nie dziw się
nigdy

- 14.02.2012

February 11 2012

antystoik
18:07

Do Wenus

Dzięki Ci Wenus
za brzydkie kaczątka
w plisowanych nylonach

kaleczące swoje de volaille
tępymi widelcami
potykające się
o własne obcasy
w tańcu na dwa takty

Dzięki Ci Wenus
za łabędzie szyje
zamknięte kwiaty
wiersze na skórze

- 11.02.2012

February 07 2012

antystoik
11:50

Sześć

Z perspektywy dziewięćdziesiątej drugiej
trudno jest ocenić, co to wszystko oznacza.

Bo cóż może znaczyć - wojna, a cóż - gwałt,
gdy wojny toczą się z dala, a gwałci się dobrowolnie.

Na wszystko spada pomroczność i wszystko blednie
gdy próbuję pojąć, co oznacza dwadzieścia.

Sześćset sześćdziesiąta szósta liczba w długim,
trywialnie krwawym ciągu niezmazanych plam.

Z cukrem w herbacie, kamieniem w zapalniczce, 
chlebem w żołądku, jak mam zrozumieć, co znaczy
Stalin?

S-T-A-L-I-N sześć liter - poza złowieszczym kontekstem -
STA-LIN. STAAAA-LIIIIN. NILATS -
stal - lin - ryba i metal - zamiast stu milionów.

H-I-T-L-E-R również sześć liter - kaligraficznie pociągłe -
ułożone w estetyczną plątaninę zawijasów - jeśli się chce.

Pozostaje jedynie nacechowanie - zapalniczkowe nacechowanie -
spalone włoski na przedramieniu - i rzęsy -
rzęsy - to jest najgorsze - bo powieka opada - i w końcu -
cóż znaczy - sześć.

- 6.02.2012

February 05 2012

antystoik
22:32

Wierzba

Wśród wszystkich drzew
najbardziej przykrym jest wierzba
czasem płacząca, wetknięta we mgłę
i okryta zaporowym ogniem kropel.

Jedyne, co pozostaje chłopcu,
to wyciągnąć chustkę i zebrać
wszystko. A gdy cienkie płótno
więcej weźmie, niż pozwala faktura,
upaść - i scałować, aż do omdlenia.

Żadna wierzba nie powinna płakać,
jeśli nie ma jej kto otrzeć łez -
i deszcz, smagający gałęzie chłodem
nie powinien być wymówką.

- 5.02.2012

February 04 2012

antystoik
12:26

Król nie żyje

Król nie żyje
panika wybuchła w mieście

Trzeba będzie macać nowego

Wyciągać śliskie łapawice 
badać pieczołowicie kształt jego twarzy
nachylenie ramion i ilość piegów
analizować zagięciem tęczówek
kalać łypnięciem profil
choć nawet kotu wolno patrzeć na Króla

na rzeźbionej płaszczyźnie tronu
zostawiać odciski paluchów
zasypywać posadzkę cynamonem
w niemym błaganiu o koncesję

Król nie żyje
panika wybuchła w myślach

niezmieniona pozostaje
tylko pieczęć tłustych ust
na dłoni


- 4.02.2012

February 02 2012

antystoik
17:21

Desakralizacja

Najgorsze jest
wyjście z siebie
a więc

Zgniłe słowo
w jej ustach

Akomodacja
ostrząca smak
o skazy i rysy

Czasami boazeria
ze zdechłych mrówek
i księżyc obgryziony przez termity

Zaślep oczy
kalecz czoło o latarnie
i obserwuj krople
uderzające w baldachy liści
nad cichym strumieniem
którego nie słyszysz

- 02.02.2012
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.